Biada, gdy głowa oklaskiwanego dostanie się między dłonie oklaskujących.

Stanisław Jerzy Lec

moja żona Beata

Emilka

z córką Emilią, 2014

Zacząłem pisać na nowo mój życiorys i przerwałem… Fakty z mojego życia muzycznego są do wyczytania z notki biograficznej.

Jestem szczęśliwym człowiekiem!

Moje szczęście, poza elementami osobistymi, które ostatnio układają się w harmonijną całość, polega na poczuciu wolności twórczej, która jest największą z możliwych radością mojego aktywnego życia muzycznego. To oczywiście też trudność, zobowiązanie i wątpliwości.

Możliwość wyboru nie ułatwia znalezienia drogi w labiryncie…

Robię to, co lubię i sporo z tego, co lubię, rozumiem. Mam jednocześnie do moich artystycznych działań coraz większy dystans.

Zdaję sobie sprawę z „ornamentalnego”  ich charakteru. Nie jestem też opanowany przymusem aktywności artystycznej ani pragnieniem władzy. Bardzo się z tego cieszę.

Wiolonczela to instrument, który mimo długiej historii i powolnego „wzrostu” w pierwszych stuleciach swojego istnienia, w ostatnich latach ciągle intensywnie się rozwija. Paleta dźwięków wiolonczeli ciągle się poszerza. Kompozytorzy chętnie tworzą rozmaite utwory na wiolonczelę, zmieniając jej brzmienie i naturę, tę do której jesteśmy przyzwyczajeni. Technika instrumentalna wzbogaca się o nowe rozwiązania, a średni poziom gry – rośnie.

Temu procesowi kibicuję i staram się go dopingować. Projekty, które mnie najbardziej interesują to te poruszające się po obszarach granicznych. Wokół granicy możliwości instrumentu, granic technologii cyfrowej, która je poszerza. Na styku różnych sposobów tworzenia i uprawiania muzyki, na przecięciu stylów wykonawczych i rozmaitych rodzajów improwizacji. W improwizacji właśnie czuję siłę, którą tak często wykorzystywali twórcy przeszłości – okiełznując ją przecież w swoich „skończonych” kompozycjach. Z jej ducha powstało dużo arcydzieł, także tych ulotnych, nie zanotowanych, a tylko zarejestrowanych za pomocą mikrofonu.

Wielką satysfakcję daje mi uczenie młodych ludzi, obserwowanie ich wzrostu, choć mam poczucie, że ich start w życie zawodowe jest coraz trudniejszy i wymaga coraz większych poświęceń. W tej dziedzinie interesują mnie najbardziej dwa tematy: technologia pracy i psychologiczne aspekty gry i rozwoju muzyka.

Ja miałem szczęście do nauczycieli. Prof. Kazimierz Michalik miał ogromny wpływ na to jak „poruszam się” na instrumencie.

Wiele dla mnie znaczył kontakt z Ivanem Monighettim. Miałem przyjemność pracować z uwielbianym przeze mnie Danielem Szafranem – unikalną indywidualnością wykonawczą. Z kolei praca z Williamen Pleeth’em w Londynie stworzyła więź z niezwykle ważną dla mojego instrumentu tradycją szkoły Juliusa Klengla.

Ukształtowały mnie w dużej mierze kontakty z wybitnymi twórcami. Cieszę się, że Witold Lutosławski i Krzysztof Penderecki – twórcy tak bardzo różni, coś widocznie odnajdywali w mojej grze, skoro kontakty nasze były tak liczne, a wsparcie z ich strony ogromne.

Projekty artystyczne, które prezentuję na tych stronach są nietypowe. Zawsze jest w nich element współpracy z moimi przyjaciółmi. Dziękuję im bardzo.

Osobno eksponuję Warszawską Grupę Cellonet. To grupa fantastycznych wiolonczelistów – projekt o ogromnym potencjale.

Zapraszam do obejrzenia mojej strony.

PODPIS PELNY NEW

Fakty z życia muzycznego…

 

Zdobywca pierwszej nagrody na Międzynarodowym Konkursie ARD w Monachium oraz laureat Międzynarodowego Konkursu „Praska Wiosna” i nagrody Parlamentu Europy i Rady Europejskiej.Urodził się w Łodzi. Tu ukończył studia pod kierunkiem Kazimierza Michalika, a uzupełniał je pracując m.in. z André Navarrą, Milošem Sadlo oraz Danielem Szafranem podczas licznych kursów mistrzowskich. Odbył dwuletnie studia w Londynie, w klasie Williama Pleetha jako stypendysta Witolda Lutosławskiego.

W swojej karierze Andrzej Bauer wystąpił z recitalami m.in. w Amsterdamie, Paryżu, Wiedniu, Hamburgu, Monachium, a także z orkiestrami symfonicznymi m.in. z Filharmonikami Monachijskimi, Orkiestrą RAI w Neapolu, Orkiestrą Filharmoniczną w Strasburgu, Orkiestrą Radia w Stuttgarcie oraz Orkiestrą Radiową w Berlinie. Koncertował jako solista z większością polskich orkiestr symfonicznych i kameralnych, a Filharmonia Narodowa i Sinfonia Varsovia zapraszały go jako solistę swoich europejskich tras koncertowych.

00077Andrzej Bauer nagrywał dla wielu polskich i zagranicznych rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych. Brał udział w międzynarodowych festiwalach, występując w większości krajów Europy, a także w Stanach Zjednoczonych i Japonii.

Płyta artysty zawierająca m. in. utwory Schuberta, Brahmsa i Schumanna (Koch/Schwann) została wyróżniona kwartalną Nagrodą Niemieckiej Krytyki Płytowej. W kolejnych nagraniach CD wiolonczelista utrwalił utwory Szostakowicza, Prokofiewa, Strawińskiego, Messiaena, Panufnika, a także Koncert Wiolonczelowy Witolda Lutosławskiego. W 2000 roku ukazał się – pierwszy w historii polskiej dyskografii – dwupłytowy album z kompletem Suit J. S. Bacha, zarejestrowanych przez wiolonczelistę dla firmy CD Accord, za który artysta otrzymał nagrodę Polskiej Akademii Fonograficznej – Fryderyk 2000.

Artysta wykonuje obszerny repertuar zawierający wiele dzieł muzyki nowej
i najnowszej, w tym utwory specjalnie dla niego skomponowane. W roku 2002, podczas 44. Międzynarodowego Festiwalu Warszawska Jesień wystąpił  z recitalem prawykonań utworów na wiolonczelę solo i media elektroniczne powstałych z jego inspiracji. Zapoczątkowany wówczas projekt Cellotronicum jest przez artystę kontynuowany, owocuje nagraniami i kolejnymi prawykonaniami, które prezentowane są w ważnych centrach muzyki współczesnej w Europie. Kolejna edycja Cellotronicum, prezentowana podczas Warszawskiej Jesieni została uhonorowana nagrodą Orfeusz 2006.

Andrzej Bauer jest profesorem Uniwersytetu Muzycznego im. F. Chopina  w Warszawie oraz Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy, gdzie prowadzi klasy wiolonczeli. Jest również założycielem i opiekunem artystycznym Warszawskiej Grupy Cellonet.

Coraz więcej czasu poświęca kompozycji i improwizowaniu muzyki.

Należy żyć przez kalkę, by w razie zniknięcia mieć dowód istnienia.

Stanisław Jerzy Lec