SCENA MUZYKI NOWEJ / MUSICA PURA Z AUSTRII

1.12.2020, 19.00

Scena Muzyki Nowej – cykl koncertów w Nowym Teatrze
Musica Pura z Austrii
Kühr / Schaufler / Harnik / Furrer / Gander

Program:

Gerd Kühr – Música Pura (2011)
Anselm Schaufler – Via (2005)
Elisabeth Harnik – re-framing I (2010)
Beat Furrer – linea dell’orizzonte (2012)
Bernhard Gander – take nine (2011)

Wykonawcy:

Chain Ensemble:
Ewa Liebchen – flet
Jakub Jackowski – obój
Julian Paprocki – klarnet
Piotr Thieu Quang – klarnet
Karol Mastalerz – saksofon
Szymon Michalik – fagot
Monika Paprocka-Całus – waltornia
Bartłomiej Kacperski – trąbka
Michał Daszkiewicz – puzon
Tomasz Wesołowski – tuba
Miłosz Pękala – perkusja
Magdalena Kordylasińska-Pękala – perkusja
Jan Gralla – perkusja
Natalia Kowalska – akordeon
Maurycy Stawujak – fortepian
Wojciech Błażejczyk – gitara elektryczna
Aleksandra Kupczyk – skrzypce
Anna Kwiatkowska – skrzypce
Tomasz Rosiński – altówka
Magdalena Bojanowicz– wiolonczela
Tomasz Januchta – kontrabas
Michał Bereza – reżyseria dźwięku

Andrzej Bauer – dyrygent, prowadzenie

 

Scena 3 2020 YT plansza

 

Muzyka absolutna, muzyka czysta, autoteliczna, która sama jest swoją treścią, nie potrzebuje słów. Jest jak nautilus, łodzik, który dobudowuje kolejne kommory swojej spiralnej muszli przemierzając podmorskie przestrzenie – tak widzi swoją twórczość Elisabeth Harnik – kompozytorka i improwizatorka. Rock, hard rock i metal to ulubiona muzyka Bernharda Gandera, od niej zaczynał, i jej energię przenosi do muzyki „klasycznej”, ale w take nine nawiązuje nie tyle do słynnego Take five, lecz do Blue Rondo à la Turk Dave’a Brubecka i charakterystycznej nieparzystej rytmiki w metrum 9/8. I Harnik, i Gander, to uczniowie Beata Furrera. Jego „linia horyzontu” to badanie zasady transformacji cząstek, zlepiających się ze sobą i przeplatających w nieskończonej ucieczce, tworząc studium ruchomego cienia.

Organizator: Towarzystwo im. Witolda Lutosławskiego
Współorganizator: Nowy Teatr
Projekt współfinansują m.st. Warszawa, Austriackie Forum Kultury

SCENA MUZYKI NOWEJ PODRÓŻE I “PODRÓŻE”

9.11.2020, 19:00

Scena Muzyki Nowej – cykl koncertów w Nowym Teatrze

Kagel / Szalonek / Romitelli

Program:

Mauricio Kagel – Die Stücke der Windrose: Nordwesten (1991) i Norden (1994)
Witold Szalonek – Connections (1972)
Fausto Romitelli – Professor Bad Trip, Lesson 2 (1999)

Chain Ensemble:

Ewa Liebchen – flet
Julian Paprocki – klarnet
Jakub Jackowski – obój
Szymon Michalik – fagot
Monika Paprocka-Całus – waltornia
Kamil Zwoliński – trąbka
Wojciech Błażejczyk – gitara elektryczna
Łukasz Owczynnikow – gitara basowa
Miłosz Pękala – perkusja
Andrzej Karałow – fortepian, sampler
Aleksandra Płaczek – fisharmonia
Aleksandra Kupczyk – skrzypce
Anna Kwiatkowska – skrzypce
Tomasz Rosiński – altówka
Magdalena Bojanowicz – wiolonczela
Tomasz Januchta – kontrabas
Michał Bereza – projekcja dźwięku

Andrzej Bauer – dyrygent, prowadzenie koncertu

 

Scena 2 2020 YT plansza

 

Koncert elektryzujący – i nie chodzi tu jedynie o szalone brzmienia gitar elektrycznych – lecz o wielokierunkowe halucynogenne oddziaływania muzycznej wyobraźni. Lekcja Profesora Bad Trip to środkowa część trylogii, którą Romitelli napisał pod wpływem tekstów Henri’ego Michaux poświęconych meskalinie i innym środkom zmieniającym świadomość, odnajdując analogie pomiędzy turbulencjami tak zaburzonej percepcji a procesami dziejącymi się w jego muzyce – obrazy dźwiękowe są poddawane ciągłym wstrząsom, drganiom, deformacjom, ich kontury falują, wibrują, oscylują. Zaburzone są też kierunki wyznaczane przez muzyczną busolę Maurizio Kagela – roztapiające się zegary z Trwałości pamięci Salvadora Dalego, to drobnostka w porównaniu z „Różą wiatrów na orkiestrę salonową” tego kompozytora o korzeniach argentyńsko-żydowskich mieszkającego przez większość życia na zachodzie Europy, który swój antykolonialny krytycyzm i ironię koduje już w tytule swego fascynującego ośmioczęściowego muzycznego traktatu. „Północny zachód” zaczyna się imaginacyjną procesją Indian z Andów, powoli zbliżającą się do publiczności, a kończy się pogwizdywaniami o lekkich odcieniach karnawałowo-sielskich. Skrząca się mrozem „Północ” to odwołanie do syberyjskich rytuałów szamańskich. A Kagela z Romittelim łączą tu Connections Witolda Szalonka – odkrywcy „dźwięków kombinowanych”, którego sonorystyczną inspiracją była „dziwność” dźwięków przypadkowych powstających przy nieumiejętnej grze i brzmienia instrumentów pozaeuropejskich.

Współorganizator: Nowy Teatr
Projekt współfinansuje m.st. Warszawa

SCENA MUZYKI NOWEJ – Ró czyli spokój

23.06.2020 19.00

Scena Muzyki Nowejcykl koncertów w Nowym Teatrze

Kroschel / Mincek / Thorvaldsdottir / Donatoni

Program:

Artur Kroschel – Fracture (2006/2007)

Alex Mincek – Poco a Poco (2009)

Anna Thorvaldsdottir –  (2013)

Franco Donatoni – Hot (1989)

Chain Ensemble:

Ewa Liebchen – flet

Julian Paprocki – klarnet

Paweł Gusnar – saksofon

Bartosz Kacperski – trąbka

Jakub Gumiński – puzon

Miłosz Pękala – perkusja

Adam Kośmieja – fortepian

Aleksandra Kupczyk – skrzypce

Anna Kwiatkowska – skrzypce

Paweł Czarny – altówka

Magdalena Bojanowicz – wiolonczela

Tomasz Januchta – kontrabas

Andrzej Bauer – dyrygent, prowadzenie

Scena 1 2020 ulotka

 

Spokój – nie jako odprężenie – lecz jako pełna swobody koncentracja – to przestrzeń wspólna czerwcowego koncertu Chain Ensemble. Uważne poruszanie się po kruchym terenie, jakim jest stan pełni, ciągle na nowo na przemian osiągany i destabilizowany. A przy tym błyskotliwość tych na poły realnych, na poły magicznych zjawisk wyłonionych z wyobraźni kompozytorskiej sprawia, że Ró czyli spokój to nie tylko trening uważności (vide sławetne mindfulness), ale też ekscytujące eksploracje muzyczności.

Dźwiękowe mikro-implozje i eksplozje rozdzielane ciszą, łamliwość obiektów i narracji jako cel sam w sobie sugerowane są już w tytule Fracture na sześć instrumentów Artura Kroschela (ur. 1973), zgodnie ze stworzoną przez tego kompozytora „techniką rozbijania początku”, którą interpretuje on jako „kruszenie się, rozpad skał na drobne elementy” czy dekonstrukcję odsłaniającą elementy składowe. To łamanie i rozbijanie jedynie w niektórych momentach wyraża się w ostrzejszej formie. Stabilność w niestabilności i zmienności, zaskakujące brzmienia i zwroty akcji, dają w efekcie silnie zindywidualizowaną (każdy obiekt dźwiękowy ma swoją wyrazistą tożsamość) narrację, która nie terroryzuje, lecz medytuje i na współmedytowanie pozwala (w ramach niespełna szesnastu minut).

Z kolei w utworze Poco a Poco (15’) nowojorskiego kompozytora i performera Alexa Minceka (ur. 1975) muzyczna idea postępowania krok za krokiem zrealizowana jest w tak fascynujący sposób, że całkowicie wciąga nas w dźwiękowe przygody towarzyszące kolejnym stąpnięciom – od pierwszych, powolnych i wahających się, przez zatrzymania, powtórzenia, zapętlenia, nierzadko brzmiące zarazem bardzo zabawnie i szlachetnie, i stopniowo zagęszczające się w rodzaj ekstatycznej wielopłaszczyznowej feerii. Wśród siedmiu instrumentów dominuje trąbka, której potencjał jazzujący i klasycznie komediowy jest tu skrupulatnie, acz w nowy sposób (szczególnie przez wirtuozowskie pomysły zestawień jej z pozostałymi instrumentami) wykorzystany.

Anna Thorvaldsdottir (ur. 1977) wyrosła wśród dźwięków natury, których muzyczność jest materiałem dla jej wyobraźni. Pochodzi z małej miejscowości islandzkiej położonej między górami a oceanem, a jej warstwowo komponowana muzyka stanowi ekosystem dźwięków, równych wobec siebie i współoddychających. Dąży też do tworzenia warunków totalnego doświadczania muzyki, poprzez łączenie jej z odpowiednią aurą wizualną. Lubi stosować długo wybrzmiewające współbrzmienia pełniące funkcję centrów tonalnych, na które nakłada struktury z nimi kolidujące, jak ścierające się ze sobą bryły topniejącego lodu. W niespełna 11-minutowym utworze Ró („spokój” po islandzku) granie tych długo brzmiących dźwięków jest zadaniem wymagającym pełnego wyciszenia i koncentracji – to jak „nieść delikatny kwiat nie wypuszczając go z dłoni i nie spadając z cienkiej liny, po której się stąpa”. Pod koniec utworu klarnet i flet basowy mają grać „ze spokojem, swobodą i poczuciem delikatnej kruchości”, nie ewokującej jednak stanów (auto-)destrukcji, lecz kruchość stanu pełni.

Na zakończenie wirtuozowski i – choć dość skomplikowany, to niezwykle efektowny, lekki i ażurowy – Hot (15’) na saksofon i sześciu innych wykonawców Franco Donatoniego (1927-2000). Celem jest tu uzyskanie efektu wzorowanego na improwizacji jazzowej, co kompozytor sugeruje na początku, posługując się w tym celu głównie kontrabasem dającym stałe motoryczne tło rytmiczne. Punktem wyjścia jest jazz, ale jakże szybko i jak daleko udaje się włoskiemu mistrzowi odejść w inne rejony, zmieniając znane gesty w swoje innowacje! Krucha równowaga między tym, co jest sugerowane jako dobrze znane, a tym, co nowe, zostaje tu na chwilę w pełni osiągnięta.