El DERWID

Wizje popularnych piosenek Witolda Lutosławskiego pisanych przez kompozytora w latach 50-tych i 60-tych pod pseudonimem Derwid dla gwiazd polskiej estrady: Mieczysława Fogga, Ireny Santor, Ludmiły Jakubczak, Kaliny Jędrusik, Jerzego Michotka, Sławy Przybylskiej, Hanny Rek, Ireny Rolskiej i Wioletty Villas.

Piosenki

  • Cyrk jedziesł. Tadeusz Urgacz
  • W lunaparkusł. Jerzy Miller
  • Jeden przystanek dalejsł. Jerzy Miller
  • Złote pantofelkisł. Adam Hosper
  • Z lat dziecinnychsł. Jerzy Miller
  • Daleka podróżsł. Tadeusz Urgacz, Mirosław Łebkowski
  • Plamy na słońcusł. Jerzy Miller
  • Nie oczekuję dziś nikogosł. Zbigniew Kaszkur, Zbigniew Zapert
  • Warszawski dorożkarzsł. Jerzy Miller
  • Miłość i światsł. Eugeniusz Żytomirski
  • Znajdziesz mnie wszędziesł. Zbigniew Kaszkur, Zbigniew Zapert
  • Czarownicasł.Tadeusz Urgacz  
  • W lunaparkusł. Jerzy Miller

Dr Lutos & Mr Derwid

Minęło pół wieku od czasu, kiedy Witold Lutosławski skończył z pisaniem piosenek. Robił to – jak sam twierdził – dla zarobku, przez sześć lat. Wcześniej pisał piosenki dziecięce, żołnierskie i – niezbyt obficie – “masowe”, aranżował też wokalny folklor.  Grał w czasie okupacji w kawiarni, ale głównie przeróbki klasyki: zostały z tego przebojowe Wariacje na temat Paganiniego. Świata rozrywki nie cenił – choć sex-gwiazda Kabaretu Starszych Panów, Kalina Jędrusik, była jego szwagierką.  Gdy osiągnął eksponowaną pozycję jako kompozytor muzyki koncertowej, z piosenkowej produkcji wycofał się na dobre; nigdy sam nie ujawnił przyjętego pseudonimu, a gdy to uczynił emigracyjny muzykolog Bogusław Maciejewski – nie krył irytacji.  “Derwida” Lutosławski, Dr h.c. mult. traktował bez mała jak swego Mr Hyde’a.

Niesłusznie. Wśród prawie czterech dziesiątek Derwidowych piosenek jest co najmniej kilka znakomitych, a większość stoi – i muzycznie, i literacko – na bardzo przyzwoitym poziomie. Więcej: ich bogactwo pozwala na wydobycie na powierzchnię wartości, które w oryginale są zaledwie przeczuwane. O to chodzi w El-Derwidzie. To nie są aranżacje, sprawnie działające wehikuły dla melodii i tekstu. To autonomiczne kreacje o własnym szkielecie obleczonym w atrakcyjne ciało. Styl muzyki, czy raczej wielość stylów, jest współczesna. Wszechobecny w tekstach mały realizm epoki gomułkowskiej małej stabilizacji ukazuje w tym ujęciu drugie dno, dramat, nostalgię, czasem czarny humor, a zawsze – wyrafinowane poczucie formy.

Pomysł pochodzi od Andrzeja Bauera, któremu wszędzie ciasno i który wciąż rozgląda się za nowymi wyzwaniami. Praca nad szczegółami była wspólna, w zgodnym trio z Agatą Zubel i Cezarym Duchnowskim. Program wszedł na estradę podczas warszawskiego festiwalu “Łańcuch 2008”, ciekawie obudowanego wokół muzyki Lutosławskiego. Bauer, Zubel & Duchnowski przedstawiali go w różnych miastach Polski (we Wrocławiu jeszcze nie!) oraz w prestiżowym londyńskim South Bank Centre. CD Accord wydał w tym roku płytę, której wróżę piękny żywot na rynku.

Rafał Augustyn

Recenzje

Ewa Szczecińska Ruch Muzyczny”

(…) „Podobnie bez kompleksów, bez kopiowania, zgodnie z własnym artystycznym temperamentem, ale i z szacunkiem dla konwencji pierwowzoru, postąpili z piosenkami Derwida Agata Zubel, Andrzej Bauer i Cezary Duchnowski. Znakiem rozpoznawczym tej formacji jest z kolei lekki dystans i ironia, tak typowe dla naszej części Europy odpryski poczucia humoru. Na czym to polega? Popularne piosenki-przeboje: tak, ale lekko wykrzywione, przerysowane. Walce i walczyki, fokstroty i fokstrociki, wszystko skąpane w aluzjach do stylów popularnego muzykowania lat 50. – w tej roli fenomenalni członkowie Duetu Elettrovoce – zarówno aktorsko, jak głosowo Agata Zubel, oraz zarysowujący gładką tkankę piosenkowego charme’u przy pomocy komputera Cezary Duchnowski, który zaskoczył też ognistym fortepianowym jazzowaniem (z lekkim przymrużeniem oka, rzecz jasna!).

Cóż, wszystko się sprowadza do subtelności dobrego smaku – balansowania na granicy kiczu i brania kiczu w nawias. Trzeba przyznać, że w tej grze z piosenkowymi kliszami zarówno mistrz Lutosławski, jak autorzy nowych aranżacji pokazali prawdziwe mistrzostwo. To jest materiał do natychmiastowego wydania na płycie!”

 Ewa Szczecińska Ruch Muzyczny” nr 15, 20.07.2008

Dorota Szwarcman – Tygodnik “Polityka”

Derwid współcześnie – wyrafinowana tkanka wiolonczelowo-perkusyjno-fortepianowo-elektroniczna.

Wiele razy już odgrzewano piosenki Derwida, czyli – jak od kilku lat wiemy – Witolda Lutosławskiego. Kompozytor pisał je w latach 1956-63 dla zarobku. Trudno uwierzyć, że powstały też wówczas tak rewolucyjne utwory, jak Muzyka żałobna, Gry weneckie czy Trzy Poematy Henri Michaux. Piosenek stworzył bez mała 40, parę z nich osiągnęło status przebojów.

Od dwóch lat duet ElettroVoce z wiolonczelistą Andrzejem Bauerem prezentuje zaaranżowany przez siebie program piosenek Derwida, najbardziej wartościowy artystycznie ze wszystkich dotychczasowych prób. W Roku Lutosławskiego doczekał się wydania płytowego.

Nie są to już błahe piosenki, lecz miniatury operujące rozmaitymi środkami: od free jazzu (Cyrk jedzie) po rock gotycki (Czarownica), od nawiązań do piosenkarstwa lat 60. do cytatów z poważnej twórczości Lutosławskiego: III Symfonii (Z lat dziecinnych), PassacagliiKoncertu na orkiestrę (Plamy na słońcu) czy tematu wziętego z Peleasa i Melizandy Debussy’ego, przez Lutosławskiego użytego w wiolonczelowym Grave (Znajdziesz mnie wszędzie). Wyrafinowaną tkankę wiolonczelowo-perkusyjno-fortepianowo-elektroniczną kontrapunktuje wszechstronny głos Agaty Zubel.

Dorota Szwarcman – Tygodnik “Polityka” , 8.10.2013

VIDEO

CD

Inne projekty

Moje projekty koncertowe. Te dawniejsze i te najnowsze. Projekty, które rozwijam i wykonuję obejmują duże spektrum stylistyczne. Niektóre są związane z wykonawstwem klasycznego repertuaru, inne są współczesną twórczością z pogranicza wykonawstwa i kompozycji, wykorzystującą technologię cyfrową i multimedia.