Andrzej Bauer z orkiestrą

Granie koncertów z orkiestrą to dla mnie zawsze duże wyzwanie i doświadczenie, które uczy sztuki kompromisu. Wymaga zawsze specjalnego przygotowania, wielkiej intensywności gry, i pozwala na kontakt z dziełami wyjątkowymi, takimi jak Koncert op.132 Roberta Schumanna, czy Koncert Wiolonczelowy Witolda Lutosławskiego.

Wiolonczela z orkiestrą kojarzy się najbardziej z Koncertem h-moll A. Dworzaka, Koncertami Saint-Saensa, Haydna, czy Wariacjami Rococo P. Czajkowskiego. Tym bardziej cieszę się, że poza tymi pięknymi utworami z repertuaru klasycznego i romantycznego miałem okazję wykonywać po raz pierwszy w Polsce wiele utworów z orkiestrą rzadko pojawiających się na afiszach koncertowych.

Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś skończyć mój własny Koncert Wiolonczelowy nad którym pracuję. Dotychczas napisałem jeden utwór na wiolonczelę i orkiestrę kameralną (Cello Rulez).

Od lat mam szczęście muzykować z orkiestrą Aukso, którą prowadzi wybitny muzyk Marek Moś. W Aukso panuje rzadko spotykana atmosfera pracy. Dbałość o jakość brzmienia, o detal wykonania – taka jak w małym zespole kameralnym – pozwalają na osiągnięcie wyjątkowych rezultatów artystycznych.

  • W. Lutosławski – Koncert Wiolonczelowy
  • T. Takemitsu – Orion et Pleiades
  • A. Panufnik – Koncert Wiolonczelowy
  • S. Gubajdulina – Und: Das Fest ist in vollem Gang
  • K. Penderecki – Concerto Grosso
  • K. Penderecki – Koncert Altówkowy
  • G. Kancheli – Simi
  • C. Regamey – Koncert podwójny Lila
  • J. Bauer – II Koncert Wiolonczelowy
  • J. Rodrigo – Concierto in Modo Galante
  • J. Haydn – Koncerty wiolonczelowe
  • L. van Beethoven – Trippelkonzert op. 65
  • J. Brahms – Doppelkonzert op.102
  • R. Schumann – Koncert a-moll op. 132
  • P. Czajkowski – Wariacje Rococo op. 33
  • A. Dwořak – Koncert h-moll op. 104
  • E. Elgar – Cello Concerto
  • C. Saint-Saens – Koncert a-moll
  • R. Strauss – Don Quixote
  • D. Szostakowicz – Koncerty wiolonczelowe

Piękne, a nieznane... Giorgio Ghedini - Concerto dell'Albatro

Giorgio Ghedini Concerto dell’Albatro

na skrzypce, wiolonczelę, fortepian, recytatora i orkiestrę

Program koncertu zbudowany jest wokół utworu Giorgio Ghediniego Concerto dell’Albatro. Wykonawcami polskiego prawykonania w ramach Muzycznego Festiwalu Polskiego Radia w roku 2001 byli: Kaja Danczowska, Janusz Olejniczak, Andrzej Bauer, Krzysztof Gosztyła; Towarzyszyła orkiestra AUKSO pod dyrekcją Marka Mosia.

Concerto dell’Albatro, to powstałe w 1945 roku wybitne dzieło artysty bardzo mało znanego w Polsce, a w pewien sposób bliskiego duchowo i estetycznie Witoldowi Lutosławskiemu. Książka Melville’a „Moby Dick”, której fragment stanowi mówiony przez aktora tekst finałowej części utworu, była jedną z ulubionych powieści Lutosławskiego.

„Moby Dick czyli biały wieloryb”

Fragment w przekładzie Bronisława Zielińskiego

Przypominam sobie pierwszego albatrosa, jakiego ujrzałem. Było to w czasie przedłużającej się burzy na wodach sąsiadujących bezpośrednio z morzami Antarktydy.

Po przedpołudniowej wachcie na dole statku wyszedłem na chmurny pokład i oto tam ujrzałem, rzucony na pokrywę głównego luku, królewski, pierzasty stwór nieposzlakowanej białości, z zakrzywionym, rzymskim, dumnym dziobem. Od czasu
do czasu rozpościerał szerokie, archanielskie skrzydła, jakby chciał objąć jakowąś świętą arkę. Przez ciało jego przebiegał przedziwny trzepot i drżenie. Choć nikt mu krzywdy nie czynił, wydawał z siebie krzyki, jak duch jakiegoś króla ogarnięty nadzwyczajną boleścią. Zdało mi się, że poprzez jego nieopisane, dziwne oczy zaglądam w tajemnice, które dotykają Boga.

Skłoniłem się jak Abraham przed aniołami; biały ptak był tak biały, jego skrzydła tak rozłożyste, ja zaś wśród tych odwiecznych, wygnańczych wód pozbyłem się marnych, wypaczonych wspomnień o tradycjach i miastach. Długom patrzał na to cudne zjawisko z piór. Nie umiem opisać, potrafię ledwie napomknąć o rzeczach, które wówczas przez głowę mi przebiegały.

Ocknąłem się wreszcie i obróciwszy się zapytałem któregoś z marynarzy, co by to był za ptak. „To goney”, odpowiedział. Goney! Nigdy dotąd nie słyszałem tej nazwy; czyż podobna, żeby ptak tak cudowny był całkowicie nie znany ludziom lądu? Przenigdy!
Ale w jakiś czas potem dowiedziałem się, że goney jest jakąś tam marynarską nazwą albatrosa.

Tak więc namiętny wiersz Coleridge’a nie mógł żadną miarą mieć jakiegokolwiek wpływu na te mistyczne odczucia, jakich doświadczyłem, kiedy ujrzałem owego ptaka na naszym pokładzie. Bowiem ani naówczas nie znałem tego wiersza, anim też wiedział, iż ptak ów jest albatrosem. Mówiąc to jednak, przydaję tylko – choć pośrednio – jeszcze nieco jaśniejszego blasku szlachetnej wartości poematu i poety.

Twierdzę przeto, że w cudnej fizycznej bieli ptaka kryje się główny sekret jego czaru; prawdy tej tym bardziej dowodzi fakt, że dzięki błędnemu określeniu istnieją ptaki zwane szarymi albatrosami, te zaś widywałem często, choć nigdy z takim wzruszeniem, jakiego doznałem wtedy, kiedy patrzyłem na ptaka z Antarktydy.

Ale w jaki sposób ujęto ów stwór tajemniczy? Nie podszeptujcie mi – sam powiem: zdradzieckim hakiem i linką, wtedy gdy unosił się na wodzie. Na koniec kapitan uczynił zeń listonosza; uwiązał mu u szyi skórzaną tabliczkę z napisem zawierającym czas
i miejsce, w którym znajdował się okręt, a następnie ptaka wypuścił. Nie wątpię jednak, że owa skórzana tabliczka, przeznaczona dla ludzi, zdjęta mu została w niebie, kędy biały ptak poleciał, by się połączyć ze składającymi skrzydła, rozmodlonymi w adoracji cherubinami!

 

Inne projekty

Moje projekty koncertowe. Te dawniejsze i te najnowsze. Projekty, które rozwijam i wykonuję obejmują duże spektrum stylistyczne. Niektóre są związane z wykonawstwem klasycznego repertuaru, inne są współczesną twórczością z pogranicza wykonawstwa i kompozycji, wykorzystującą technologię cyfrową i multimedia.